Z obieżyświatem po przygodę – tak brzmiał tytuł dyktanda konkursowego, które odbyło się 25 kwietnia 2018r. w Szkole Podstawowej w Woźnikach. Już po raz ósmy 15-stu uczniów ze Szkół Podstawowych Gminy Tomice walczyło o zaszczytny tytuł Mistrza Ortografii klas 4-7 w Gminnym Konkursie Ortograficznym „O Złote Pióro Wójta Gminy Tomice”.
Organizatorkami konkursu były p. Teresa Kolber oraz p. Iwona Bobik. Dyktando konkursowe przygotowała pani Małgorzata Duda – metodyk języka polskiego. Komisja konkursowa w składzie: p. Małgorzata Witek (SP Radocza), p. Joanna Gawęda (ZSP Tomice), p. Teresa Kolber (SP Woźniki) oceniła dyktanda i wyłoniła zwycięzców. Poziom uczestników był bardzo wyrównany, ale ostatecznie laureatami zostali Michał Matuszyk (z ZSP Tomice), który obronił tytuł Mistrza Ortografii klas IV-VII, I Wicemistrzem została Beata Drabczyk (z SP Radocza), a II Wicemistrzem Kinga Kawała (z SP Woźniki).
Nagrody dla zwycięzców i puchary ufundował Wójt Gminy Tomice – p. Witold Grabowski; upominki i pamiątkowe dyplomy dla uczestników konkursu oraz podziękowania dla opiekunów – Dyrektor szkoły oraz organizatorzy.
Laureatom gratulujemy i zapraszamy za rok!
T.K/.I.B.
zdjęcia - kliknij tutaj http://spwozniki.edupage.org/photos/?photo=album&gallery=1012
TEKST DYKTANDA KONKURSOWEGO
Z obieżyświatem po przygodę
Bożena, Krzysztof, Jędrzej i Marzena w czasie wakacji przeważnie wyjeżdżali na wieś. Pożyczonym starym gruchotem rokrocznie podróżowali przez Polskę wzdłuż i wszerz. Wyposażony był on w najpotrzebniejsze urządzenia, między innymi mini kuchenkę gazową. Nad rozżarzone słońce prażące na pustyni, mrożącą krew w żyłach przygodę w dżungli lub przejażdżki po bezdrożach sawanny przedkładali spokój rodzimej przyrody w niedużej osadzie nad rzeką Biebrzą. Egzotyczne pejzaże z powodzeniem zastępowały im wierzby, brzozy oraz łany żyta i pszenicy, powiewające sprężyście na wietrze. Nie odczuwali żadnego żalu z powodu braku egzotycznych przysmaków na talerzach. Z przyjemnością za to pożerali wprost z krzaków jeżyny i porzeczki. Nie zapomnieli też o ciemnozielonej rzeżusze i jarzynie, którą myli pod bieżącą wodą. A gdy zdarzyło się kilka dżdżystych dni i wiało rześkie powietrze, przemierzali bukowy zagajnik w poszukiwaniu podgrzybków. W czasie tych przechadzek zdarzało się, że spod nóg umykał im chyżo przerażony jeż, żuczek albo wąż. Nigdy nie spotkali jadowitej żmii, ale gdy raz przysiedli na pniu zwalonej przez burzę wierzby, żarłoczne czerwone mrówki pogryzły im nogi.
Podczas tych niecodziennych wędrówek poznali miejscowego historyka, który opowiedział im niesamowitą legendę. Otóż niewielki zamek leżący nieopodal miasteczka wzbudzał niezdrową ciekawość wśród licznych turystów. Podobno w czasach, które tonęły w mrokach niepamięci, okrutny hrabia zamurował tam niebywałe skarby. Niektórzy twierdzili, że nie tylko skarby, lecz także niewiernego sługę, który próbował niepostrzeżenie uciec, zabierając nie jeden, ale sto kufrów z bezcennymi przedmiotami.
Czyż Biebrzański Park Krajobrazowy to nie najcudowniejsze miejsce na ziemi? Wszak, będąc Polakiem i Europejczykiem, nie wolno nam zapominać o własnych korzeniach.
Ahoj przygodo!