Jednym z zadań konkursowych na Konkursie wiedzy o gminie Tomice "Gmina Tomice - moja mała ojczyzna" było przygotowanie przez drużyny szkolne wymyślonej legendy o powstaniu swoich miejscowości oraz przedstawienie jej za pomocą 4 samodzielnie wykonanych ilustracji.
Oto poniżej "Legenda o wiklinowych wioskach - Zygodowicach i Woźnikach" wymyślona
przez naszą Drużynę:
Dawno, dawno temu ...
gdy świat był młodszy, a ludzie żyli bliżej natury,
na pograniczu lasów i wzgórz istniały dwie niezwykłe osady: Woźniki i Zygodowice, nazywane przez podróżnych Wiklinowymi Wioskami.
Legenda głosiła, że ich wiklina była szczególna,
bo rosła dzięki magicznej sile dwóch starych strumieni: Złotnicy i Srebrzystki.
Strumienie te płynęły z głębi lasu.
Obie wioski żyły w zgodzie, aż pewnej nocy pokryła je gęsta, stalowa mgła.
Wtedy mieszkańcy odkryli, że wiklina zaczęła schnąć, a strumienie płynęły wolniej, jakby ktoś odebrał im siłę. Starzy woźniccy wikliniarze mówili, że to znak, iż przebudził się
Cień Peruna - duch burz, który żywił się niezgodą ludzi. A ponieważ od pewnego czasu między wioskami pojawiły się drobne spory o to, czyje wyroby są lepsze, mgła była ostrzeżeniem.
Wtedy dwójka młodych mieszkańców - Marianna z Zygodowic i Lech z Woźnik - postanowiła przywrócić pokój. Choć pochodzili z różnych wiosek, od dawna się przyjaźnili. Wyruszyli do lasu, aby odnaleźć miejsce, gdzie łączą się Złotnica i Srebrzystka, bo tam,
jak głosiła legenda, można było rozmawiać z duchami wody.
W gęstwinie znaleźli starą, zarośniętą altanę z żywej wikliny. Kiedy weszli do środka,
strumienie zawirowały, a przed nimi pojawiła się świetlista postać - Strażniczka Wody i Wikliny.
— Siła waszych wiosek pochodzi ze zgody — powiedziała. — Gdy ludzie zaczynają się spierać,
Cień Peruna przejmuje władzę nad wikliną. Połączcie swoje dary, a wiklina odrodzi się na nowo.
Marianna i Lech zaczęli wspólnie wyplatać kosz - ona szybko i pewnie, on artystycznie
i precyzyjnie. Gdy skończyli, kosz zabłysnął zielonym światłem. W tej samej chwili mgła zaczęła znikać, strumienie nabrały siły, a wiklina znów odżyła.
Od tego dnia Zygodowice i Woźniki stały się jedną wielką Wiklinową Krainą, a ludzie zrozumieli, że największa siła tkwi nie w pojedynczych dłoniach, lecz w splecionych razem.
Choć mgła ustąpiła, a wiklina znów rosła bujna i zielona, pamięć o Cieniu Peruna pozostała
w sercach ludzi niczym ciche ostrzeżenie. Marianna i Lech wrócili do wiosek jako bohaterowie.
Starszyzna obu osad zebrała się przy wielkim wiklinowym kręgu i postanowiła po raz pierwszy w historii obradować wspólnie.
Od tej pory każde dzieło miało powstawać we wspólnym splocie rąk — jedne dłonie miały nadawać kształt, inne - duszę. W miejscu, gdzie Złotnica spotykała się ze Srebrzystką, zbudowano święty gaj z żywej wikliny.
Wierzby rosły tam w krąg, ich gałęzie splatały się same, jakby pamiętały zielone światło kosza, który
Marianna i Lech stworzyli w altanie duchów.
Lecz Cień Peruna nie zniknął na zawsze, nigdy nie zostaje uśpiony na dobre. Istniał bowiem od początku świata — był cieniem rzucanym przez ludzkie emocje.
Gdy serca wypełniała zazdrość, pycha i gniew, Perun tracił blask i stawał się burzą.
Gdy ludzie trwali w zgodzie, jego obecność była niemal niezauważalna.
Przez długie lata harmonia trwała. Wiklinowa Kraina słynęła z wyrobów, które trafiały do odległych
grodów i miast.
Mówiono, że kosze z tych stron nigdy nie pękają, a płoty z wikliny chronią nie tylko domy, lecz i domowników. Marianna i Lech dorośli, a z czasem zostali opiekunami gaju. To oni czuwali, by strumienie były czyste,
by nie ścinano wierzb bez potrzeby i by żadna z wiosek nie stawiała się ponad drugą.
Pewnej wiosny, gdy księżyc był wyjątkowo jasny, Marianna usłyszała w gaju cichy szept.
Woda w strumieniach zadrżała, a wiatr poruszył wiklinowymi łukami. Na tafli Złotnicy pojawił się
blady blask — znak, że Perun czuwa. Nie był to jednak znak gniewu,
lecz przypomnienie, że każdy splot można rozplątać, ale tylko wspólnie da się go naprawić.
Od tamtej pory legenda była przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Do dzisiaj Zygodowice i Woźniki nazywa się Wiklinowymi Wioskami,
bo tutaj ludzie nauczyli się, że tylko splecione razem gałęzie są naprawdę niezłomne.
25.03.2026 r., A. P - M.