Dnia 12 czerwca 2024 r. klasa IV wraz z wychowawcą oraz panią pedagog szkolną miała przyjemność poznać rzemiosło wikliniarstwa od samego Pana Jacka Tyrały zamieszkałego w Woźnikach.
Pan Jacek pokazał nam wszystkie narzędzia i maszyny, na których do dnia dzisiejszego sam pracuje (nóż wikliniarski, rozłupnik, nożyce koszykarskie, kleszcze do korowania, pręt do ubijania koszyka, korowarka, taśmiarka, klucz do prostowania grubej wikliny, maszyna do korowania wikliny) oraz opowiedział nam o swojej pracy.
Plecionkarstwo należy do najstarszych umiejętności technicznych człowieka. Dało początek tkactwu i prawdopodobnie również garncarstwu. Wyplatanie było od początków rozwoju ludzkości zajęciem nierozerwalnie związanym z codzienną działalnością człowieka, polegającym na zapewnieniu sobie niezbędnych do życia warunków, poprzez wyposażenie
w podstawowe sprzęty.
Techniką plecionkarską wykonywano wszelkie sprzęty codziennego użytku – najczęściej kosze, maty, meble. Oprócz tego wyplatane były ściany domostw, drzwi, płoty. Formą plecionkarstwa było też powroźnictwo i wyrób sieci.
Wiklina właśnie znana i wykorzystywana była do celów plecionkarskich od zarania dziejów. Początkowo pozyskiwano krzewy dziko rosnącej wierzby, już jednak w starożytnym Rzymie
i Grecji wraz z rozwojem plecionkarstwa i związanym z tym wzrostem zapotrzebowania na ten surowiec, zaczęto zakładać plantacje wikliny.
Pierwsze plantacje europejskie były zakładane w XVI wieku we Francji. W XVIII i XIX wieku uprawy wikliny zaczęły powstawać w Niemczech (Saksonia, Westfalia, Bawaria).
Stąd wikliniarstwo trafiło do Wielkopolski i na Pomorze oraz do Austrii i Czech, a następnie do Małopolski, gdzie w Rudniku nad Sanem powstał działający do dzisiaj ośrodek wikliniarstwa i plecionkarstwa.
Znaczenie miejscowych plantacji wzrasta, gdy w 1885 roku zostaje sprowadzona z Ameryki Północnej przez Ernsta Hoedta, mieszkańca Trzciela, bardzo wartościowa odmiana wikliny, nazwana później „amerykanką”. W krótkim czasie zaczęła ona wypierać wszystkie inne odmiany.
I to właśnie głównie wiklinę „amerykankę” do dnia dzisiejszego sadzi się w Woźnikach.
Przygotowanie jej to ogrom pracy poprzez: sadzenie wikliny w odpowiednim czasie i podłożu, zbiór wikliny, gotowanie bądź moczarkowanie wikliny oraz korowanie i wreszcie wyplatanie.
Klasa IV poprzez takie wyjście miała okazję poznać elementy patriotyzmu do swojej małej ojczyzny. Warto podkreślić, że w ciągu ostatnich 100 lat w Woźnikach ok. 80 % mieszkańców zajmowało się wikliniarstwem. Wynikało to z bliskiego umiejscowienia Zakładów Koszykarskich w Wadowicach i Zatorze. Natomiast dzisiaj jest ich zaledwie
ok. 8 %.
A.P-M, AP