Reportaż z wycieczki do drukarni
13 stycznia miał się odbyć rejonowy etap Konkursu Humanistycznego. Ja i moje trzy koleżanki: Magda, Kinga oraz Gabrysia, miałyśmy mnóstwo pracy. Musiałyśmy się zapoznać z dużą ilością materiałów. Wśród nich były dodatkowe lektury, wiersze, czasopisma, poświęcone głównie historii pisania, książki, gazety oraz rozwojowi druku i drukarstwa.
W związku z tym odwiedziłyśmy również drukarnię ,,Grafikon” w Wadowicach. Wycieczka odbyła się 9 stycznia pod opieką pani Renaty Kraski. W tym dniu po lekcjach po 20 minutach jazdy samochodem znalazłyśmy się na miejscu. Gdy weszłyśmy do środka, swym urokiem oczarowała nas gustownie ubrana choinka. Zaraz potem przeszłyśmy do pomieszczenia, w którym czekałyśmy 10 minut na przewodnika. W końcu przyszedł!
Zaczęliśmy zwiedzanie od pokoju, w którym przyjmuje się zlecenia. To tu omawiane są warunki wydruku, m.in. rodzaj papieru, nakład, no i cena. Następnie weszliśmy do sali, gdzie graficy komputerowi opracowują materiały. Gdy już są przygotowane do druku, klient je ocenia i wyraża swoje zastrzeżenia.
Kiedy przewodnik skończył opowiadać, przeszliśmy do naświetlarni. Och! Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że przed wydrukiem przygotowuje się tzw. blachy drukarskie, na których umieszczony jest tekst.
Zaraz za naświetlarnią znajduje się sala, do której drukarz zanosi blachy. Następnie zakłada je na segmenty dużej maszyny. W niej są farby o kolorach: cyan- niebieski, magenta- czerwony, yellow- żółty, black- czarny, a czasami wykorzystuje się piąty kolor panton- zielony. Często wydaje nam się, że etykietki na butelkach są jednego koloru, lecz to nie prawda! Składają się one z mnóstwa cztero- niekiedy pięciokolorowych kropek. Można je dostrzec pod lupą!
Ojej! Pomyślelibyście kiedyś, że w drukarni znajduje się gilotyna?! Ależ nie, ona nie służy do ścinania głów, lecz przycinania papieru do określonego formatu.
Po tej czynności książka bądź gazeta zostaje zszyta przez maszynę, która zastępuje trzy osoby. Ot, i już mamy gotowy produkt: książkę, gazetę, katalog, kalendarz. Co kto sobie życzy. Ostatnim etapem jest pakowanie i odbiór zamówienia. No i oczywiście zapłata za wydruk, która czasami wywołuje ból głowy u klienta.
Jeszcze kilka ciekawostek. Aby papier się nie wywijał, na sali musi się utrzymać wilgotność 45%. Jest to tzw. leżakowanie papieru. Czasem uszlachetnia się kartki, aby były błyszczące i aksamitne w dotyku. Takie są niektóre okładki, czy piękne, albumowe wydania książek.
Wycieczka po drukarni zakończyła się około 16.00. na koniec dostałyśmy piękne kalendarze z Wadowicami i Papieżem. Była to bardzo ciekawa lekcja drukarstwa. Dziękujemy Szefom Firmy „Grafikon” i oprowadzającym nas miłym Panom.
Edyta Pytel